wtorek, 25 lutego 2014

Rozdział 18 - "A Drop In The Ocean"

***

- Przestań. - Piszczę z bólu. Co on robi ? 
- Przestać ? Niby co ? Przecież ja nic nie robię. To Ty ciągle pogrywasz sobie ze mną ? Myślałem, że nie jesteś gotowa na związek. Musiałem wyjechać. Dzwoniłem, pisałem. A Ty nawet nie raczyłaś poinformować mnie, że się z kimś spotykasz. - W jego zielonych oczach widziałam ból. Ból, którego nie mogłam znieść. 
- Przepraszam Harry. Nie miałam zamiaru Cię krzywdzić. Nigdy nie chciałam, żebyś cierpiał z mojego powodu. - Mieszanka zapachu jego perfum, alkoholu, którego jego ciało próbowało się pozbyć i zielonego bólu była nie do zniesienia. Zupełnie jak gdyby ktoś właśnie wymierzył mi policzek i z całą pewnością mogę powiedzieć, że gdyby nie przyciskał mnie do ściany to osunęłabym się na ziemię. Wpatrywał się we mnie tak intensywnie, że miałam wrażenie iż widzi coś czego nie powinien. Widzi coś co nie widzi nikt inny. Było to tak przerażające doznanie, że nie wytrzymałam panującego między nami napięcia i jak tchórz spuściłam wzrok. Przez kilka sekund wpatrywałam się w jego obojczyk. W tym momencie bardzo chciałam zniknąć, rozpłynąć się i nie być obarczona tym czego właśnie doświadczyłam. Słyszałam jak powoli się uspokaja. Jego oddech jest bardziej regularny i nie urywa się co jakiś czas. 
- Charlie ? - Do moich uszu dobiegło tak miękko wypowiedziane moje imię. Czekałam na dalszą część jego wypowiedzi. Jak na złość zapadła cisza przerywana jedynie naszymi oddechami. Zupełnie jakbyśmy nie znajdowali się na imprezie. Ściany skutecznie tłumiły odgłosy przyjęcia toczonego się po drugiej stronie. Jakim cudem jeszcze nikt nie wszedł do tej toalety. Przez mój mózg przelatywało tysiące myśli. Bronił się krzycząc: Tylko nie patrz się w jego oczy! Zacisnęłam powieki i starałam się skupić na swoim oddechu. - Charlie, możesz się na mnie popatrzeć ? - Wzięłam głęboki oddech. Nie był to najlepszy pomysł. Gdyż do moich nozdrzy dostałą się oszałamiająca dawka jego zapachu. Podniosłam głowę chodź powieki nadal miałam zaciśnięte. Dotknął mój policzek zmuszając do otworzenia powiek i popatrzenia na niego. 
- Tak ? - W tym momencie potrafiłam tylko tyle z siebie wydobyć.
- Przepraszam. Nie chciałem robić Ci jakichkolwiek wyrzutów. Po prostu.. - Nagle urwał popatrzył się w moje oczy zupełnie jakby szukał w nich odpowiedzi na jakieś niewypowiedziane zdanie. - Po prostu się pogubiłem. Za dużo emocji na raz. Nie dałem sobie z tym rady. Najwidoczniej czuje coś czego Ty nie. Myślałem, że jest inaczej. Myliłem się. To nie jest Twoja wina. - Powiedział i powoli zaczął się ode mnie odsuwać. Chodź już nie byłam przygnieciona przez jego ciało to teraz zostałam praktycznie zmiażdżona tym co mi powiedział. I gdybym mogła wybierać zdecydowanie wolałam czuć się w dalszym siągu przygniatania do ściany niż usłyszeć coś takiego.
- Harry.. ja. - Nie potrafiłam nawet sklecić sensownego zdania. Ależ jesteś żałosna Charlie.
- Tak wiem. Przepraszam. -  Zamknął na chwilę oczy, a gdy je otworzył mogłam dostrzec jak jego oczy wypełnione są emocjami.
- Nigdy nie zamierzałam Cię skrzywdzić. W jakikolwiek sposób. - Wypowiadając te słowa zrozumiałam, że to prawda Niepotrzebna kłótnia. Bezsensowne dąsanie się. Ciche dni. Wszytko to było dla mnie niczym sypanie soli na otwarte rany.
- Ja także nigdy nie chciałem Cię skrzywdzić. Moje zachowanie było takie szczeniackie. Przepraszam. - Nie mam pojęcia po raz który to już dziś wypowiedział. Nim się zorientowałam znów stał bardzo blisko mnie. Praktycznie stykaliśmy się nosami. Dzieliła nas zdecydowanie za mała przestrzeń.  Ponownie dotknął dłonią moje policzka zmuszając abym popatrzyła się na niego. Intensywność jego zieleni była taka przytłaczająca. Cała zaistniała sytuacja była przytłaczająca. - Przepraszam też za to co zrobię teraz. - Powiedział i nim się zorientowałam jedną rękę wplątał w moje włosy zaś drugą położył na moich plecach przyciągając mnie do siebie o ile to było w ogóle możliwe. Już wcześniej praktycznie nie dzieliła nas żadna przestrzeń. A ja zupełnie jak marionetka poddałam się chwili nie myśląc o konsekwencjach płynących z tego co zaraz nastąpi. Najpierw musną moje usta bardzo delikatnie. Zupełnie jakby się czegoś obawiał. A ja już nie potrafiłam myśleć o niczym innym niż o jego ustach. I chyba poczuł się trochę pewniej bo następny pocaunek nie był już w takim stopniu przesączony strachem. Byłam już na dobre przyklejona do jego malinowych ust gdy mój mózg zaczął w końcu jako tako funkcjonować i dotarło do mnie co ja robię. Całuję się z Harrym.
- Nie nie nie.. Kurde, przepraszam powinnam już iść. - Dopiero teraz dotarł do mnie ogrom całej zaistniałej sytuacji. Cholera. 
- Nie to ja przepraszam. - Usłyszałam gdy pośpiesznie oddalałam się od niego. W jego głosie usłyszałam mieszankę bólu, rozczarowania i już sama nie wiem czego. To było zdecydowanie za dużo jak na jeden wieczór.

***

Już 3 a.m. a ja nie mogę spać przez to co się wydarzyło. Jak tylko oprzytomniałam na przyjęciu pobiegłam do Sophie i poprosiłam ją o podrzucenie do domu. A ponieważ całą drogę nie odezwałam się ani słowem postanowiła zostać ze mną na wypadek gdybym jednak chciała o tym porozmawiać. I siedzę teraz w ręku trzymając kubek z kakao. Zawsze pije kakao gdy mam jakiś problem. Zawsze gdy miałam gorszy dzień mama robiła mi je. Tak już zostało. A na przeciwko mnie również z kubkiem siedzi Sophie. Nic nie mówi. Jedynie patrzy się i czeka aż w końcu coś powiem. Cokolwiek. Cierpliwie czeka, aż poskładam do kupy wszystkie swoje myśli.
- Całowałam się z Harrym. - Wypaliłam gdyż nie zniosłabym kolejnej minuty ciszy.  
- To znaczy ? - Popatrzyłam na nią jakby się z nieba urwała. - Nie wiesz co oznacza czasownik całować się ? No wiesz jego usta, moje usta. Wymiana śliny. - Uśmiechnęła się nieznacznie na moją definicje pocałunku. 
- Miałam na myśli. Ty pocałowałaś jego czy on pocałował Ciebie.
- Nie wiem. Chyba oboje jesteśmy winny. - Powiedziałam po chwili namysłu. - Boże muszę zadzwonić do Peety. Muszę mu powiedzieć. Nie mogę to przed nim ukrywać. Tajemnice nigdy nie były moją mocną stroną. Ukrywanie tego to najgorsze co mogę zrobić. Dzieli nas cały ocean może ta odległość zmniejszy straty. Przecież to się jeszcze tam nie wydarzyło. - Paplałam bez sensu starając się sobie to wszystko jakoś ułożyć. - On o niczym nie wie. A ja tu świruje. - Opadłam kładąc głowę na blacie obok mojego kubka z niedopitym kakaem. 
- Jesteś pewna ? - Popatrzyłam na nią nie wiedząc o co jej chodzi. - Pytam czy jesteś pewna, że chcesz mu o tym powiedzieć. W końcu to tylko pocałunek.
- Sama już nie wiem. Czy jest sens mu mówić. Czy warto ranić go tylko po to aby oczyścić swoje sumienie ?

***

30 minut temu Sophie pojechała do siebie. Proponowałam jej nocleg, ale wolała spać w swoim łóżku. A jak od 30 minut kręcę się na swoim i nie mogę zasnąć. Nie myśląc już wiele. Wstałam z łóżka złapałam za komórkę i wykręciłam numer do Peety. 
- Kochanie u Ciebie jest 4 a.m. - Odebrał już po drugim sygnale. A ja słysząc jego melodyjny głos miałam ochotę rozpłakać się, albo jeszcze lepiej nic nie mówić lecz wiedziałam, że muszę być z nim szczera. 
- Hej, coś się stało. - Powiedziałam, oddychając ciężko. Czułam jak w moim gardle rośnie wielka kula, która z sekundy na sekundę przeszkadzała mi coraz bardziej.
- Wszystko ok ? - Słyszałam, w jego głosie przerażenie. Nie chciałam żeby się bał.
- Tak, tak. - Potwierdziłam szybko. - Nie miałam wypadku tzn. fizycznie nic mi nie jest. Ale.. - urwałam biorąc głęboki oddech. Wiedziałam, że muszę mu powiedzieć. Nie ma sensu ukrywać przed nim. Prędzej czy później i tak się dowie. To Peeta. Kocha Cię. Nie musisz się bać. Po prostu mu powiedź. Powtarzałam te słowa niczym mantrę próbując samą siebie przekonać, że tak właśnie będzie. - To był przypadek. Nie chciałam tego. - Głos powoli mi się załamywał.
- Charlie co się stało ? Słyszę, że coś jest nie tak. Po prostu powiedź. 
- Wszystko ok. Ja... - Nie wiedziałam jak mam to powiedzieć. - Byłam dziś na przyjęciu z okazji 50-lecia wydawania Harpers Bazaar. Spotkałam chłopaków. Spotkałam Harrego. Przylecieli do Londynu na kilka dni. Mają przerwę w trasie.
- Tak ? - Zrobiłam przerwę a gdy Peeta potwierdził, że jest po drugiej stronie kontynuowałam.
- Nie wiem jak to się stało. Pocałowaliśmy się. To nic nie znaczyło i trwało tylko chwilę ale nie mogę tego przed tobą ukrywać. A na samo wspomnienie, że to zrobiłam robi mi niedobrze. I chodź to tylko głupi pocałunek to nie mogę mieć przed Tobą tajemnic. Ponieważ my nie mamy przed sobą tajemnic. Czuje się okropnie. I bardzo Cię za to przepraszam. Nie chciałam Cię zranić. Przepraszam. - Oczy miałam przymglone od łez, które zebrały się podczas mojej małej przemowy. Tak bardzo chciałabym go teraz zobaczyć, przytulić. Pokazać, że ten pocałunek nic nie znaczył. - Peeta ? Proszę powiedź coś. - Przez chwilę myślałam, że zerwało połączenie, ale słyszałam jego oddech.
- Przepraszam, muszę kończyć. - Powiedział i rozłączył się zostawiając mnie z milionem pytań. Jak bardzo jest zły ? O czym teraz myśli ? I najważniejszym czy będzie w stanie mi wybaczyć ? Miałam nadzieje, że porozmawiamy. A on zostawił mnie. Nogi się pode mną ugięły, a  łzy które tak cisnęły mi się do oczy znalazły w końcu ujście. Położyłam się na łóżku i starałam nie myśleć o niczym gdyż każda kolejna myśl skierowana była w stronę mojego wspaniałego chłopaka, którego tak bardzo zawiodłam. A myśl ta była tak cholernie raniąca. Miałam wrażenie, że serce rozsypało mi się na kilka części. Ból był wręcz nie do zniesienia. W końcu po długim czasie. Udało mi się zasnąć. 

***

Obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości tekstowej. Zegarek wskazuje 9.23 a.m. Spałam prawie 3 godziny. Dopiero po chwili doszły do mnie wspomnienia poprzedniego wieczoru. Sophie, przyjęcie,  podpity Harry, pocałunek, telefon do Peety. Na samo wspomnienie rozczarowania w jego głosie serce ścisnęło mi się boleśnie. Wstałam z łóżka. Włączyłam radio. Złapałam w rękę komórkę i udałam się do kuchni zaparzyć kawę. 
- Witam wszystkich ten przepiękny sobotni poranek spędzacie z radiem BBC 1. Na zegarkach właśnie wybiła godzina 9.25 a.m. - Mówił radosnym głosem Greg James. - Za chwilę poranne wiadomości, ale zanim one posłuchajmy jeszcze piosenki. A Drap In The Ocean w wykonaniu Ron Pope.

A drop in the ocean,
A change in the weather,
I was praying that you and me might end up together.
It's like wishing for rain as I stand in the desert,
But I'm holding you closer than most,
'Cause you are my heaven.

I don't wanna waste the weekend,
If you don't love me, pretend
A few more hours, then it's time to go.
As my train rolls down the East coast,
I wonder how you'll keep warm.
It's too late to cry, too broken to move on.

Still I can't let you be,
Most nights I hardly sleep.
Don't take what you don't need from me.


Włączyłam ekspres i popatrzyłam na komórkę. Tak bardzo chciałabym aby to była wiadomość od Peety. Że nic się nie stało. Że rozumie. Że nie zmienia to niczego między nami. Niestety nie on był nadawcą sms'a. Poczułam ukłucie w sercu. Sms był od Harrego. 

                        Przepraszam. Nie mam pojęcia
                        co mógłbym jeszcze napisać.
                                                               Harry 

Ohhh w takim razie po co w ogóle piszesz ? W tym momencie nie byłam smutna. Byłam zła, wręcz wściekła. Jak mógł mi zrobić coś takiego ? Jak ja mogłam zrobić coś takiego Peecie ? Postanowiłam zignorować sms'a. Nie wiedziałam co mogłabym mu odpisać. "Nic się nie stało" Przecież to kłamstwo. Ponownie skupiłam swoją uwagę na piosence, która właśnie leciała z głośników mojego radia.

It's just a drop in the ocean,
A change in the weather,
I was praying that you and me might end up together.
It's like wishing for rain as I stand in the desert,
But I'm holding you closer than most,
'Cause you are my heaven.

Misplaced trust and old friends,
Never counting regrets,
By the grace of God, I do not rest at all.
New England as the leaves change;
The last excuse that I'll claim,
I was a boy who loved a woman like a little girl.

Still I can't let you be,
Most nights I hardly sleep,
Don't seek what you don't need from me.

Wciąż jednak nie mogę sobie Ciebie odpuścić,
przez większość nocy prawie nie śpię.
Nie zabieraj ode mnie tego, czego nie potrzebujesz... 

Głupek. Jak można mówić coś takiego komuś kto jest z kimś innym. Komuś kto jest szczęśliwy. To takie egoistyczne. A teraz przeprasza. Wypowiedział to tyle razy. Mam wrażenie, że wypatrzył sens tego słowa. Używał go zupełnie jak przecinka w zdaniu.  Egoista.

It's just a drop in the ocean,
A change in the weather,
I was praying that you and me might end up together.
It's like wishing for rain as I stand in the desert,
But I'm holding you closer than most,
'Cause you are my

Heaven doesn't seem far away anymore right now.
Heaven doesn't seem far away.
Heaven doesn't seem far away anymore right now.
Heaven doesn't seem far away.

A drop in the ocean,
A change in the weather,
I was praying that you and me might end up together.
It's like wishing for rain as I stand in the desert,
But I'm holding you closer than most,
'Cause you are my heaven.
You are my heaven.

Zdaje sobie sprawę, że powinnam zareagować na wiadomość od Harrego, ale nie miałam w tym momencie wystarczająco dużo siły na to. Zamiast wysłać sms'a do chłopaka napisałam do Sophie.

                        Masz ochotę zjeść śniadanie.
                        Nie chce siedzieć dziś sama.
                                                            xx C

Wcisnęłam wyślij i nalałam sobie kawy do kubka. Nie czekałam długo na odpowiedź. Po kilkunastu sekundach usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. 

                        Niestety dziś nie mogę. 
                        Właśnie zbieram się do 
                        pracy. Może jutro ?
                                                xo Sophie

Chyba będę dziś pozostawiona sama sobie. Będę babrała się w swojej głupocie. Nie ma innego wyjścia. Muszę żyć ze swoją głupotą. Odpisałam Sophie że nic się nie dzieje i jutro z chęcią się spotkam i poszłam wziąć gorącą kąpiel. Leżąc w wodzie starałam się o niczym nie myśleć. Niestety nie wychodziło mi to najlepiej. Moje myśli ciągle krążyły wokół Peety. Ma powód do tego aby być na mnie zły, ale mam nadzieje, że szybko mu to przejdzie. Nie chciałam go zranić. Tak bardzo go kocham. Tak kocham go i jeszcze ani razu mu tego nie powiedziałam. Chyba powinnam to zmienić. Ciągle powtarza mi jak bardzo mnie kocha i nie naciska abym i ja wyznała mu co do niego czuje. Nagle moje nieudolne rozmyślania przerwał piosenka. Ktoś do mnie dzwonił.

***


***

Dobry Wieczór moje kochane robaczki. Mam nadzieje, że kolejny tydzień minął wam wypełniony marzeniami i szczęściem. 
Jeśli rozdział się podobał to zachęcam do komentowania, w sumie jeśli nie to też. Konstruktywna krytyka zawsze się przyda. W ogóle zastanawiałam się ostatnio nad relacją Peeta-Charlie. Takie mam wrażenie, że chyba powinna być trochę bardziej szczegółowo opisana. Co o Tym myślicie ? Ponawiam także pytanie chyba z poprzedniego posta: Czy narracja tylko ze strony Charlie nie jest nudna ? Może przydałoby się ożywić trochę opowiadanie poprzez wprowadzenie narracji także z perspektywy innych osób ? 
Pamiętajcie, że jeszcze kilka dni można głosować na szablon. Co tam bym mogła jeszcze od siebie dodać... hmmm no nie wiem. Jeśli macie jakieś pytania to zachęcam do zadawania.
ASK.FM
+CHARLIE 
PLAYLIST
Do przeczytania
xx C 

***

9 komentarzy:

  1. Cudowny .Az zabraklo mi slow . To jest takie piekne i ten pocalunek . ahh ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mega się cieszę, że podoba Ci się rozdział.
      Do następnego komentarza
      xx C

      Usuń
  2. Było by fajne gdybyś użyła narracji z perspektywy innej osoby.
    I jak dla mnie nie musisz pisać relacji Peeta-Charlie, jest dobrze tak jak jest :P
    No i rozdział ZNÓW genialny ♥
    Kocham <3 :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, fajnie. Myślę, że będzie to ciekawe urozmaicenie. Cieszę się, że rozdział przypadł Ci do gustu.
      Do następnego komentarza
      xx C

      Usuń
  3. Hazza <33
    Świetny rozdział.
    Przepraszam,że pytam,ale kiedy next ?
    PS:Zapraszam do siebie: http://in-the-grip-of-love.blogspot.com/
    Pozdrawiam N;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma najmniejszej potrzeby żebyś przepraszała. Postaram się do wtorku dodać kolejny rozdział. Bardzo cieszę się, że rozdział Ci się podobał.
      Do następnego komentarza
      xx C

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń